Home Metody wędkarskie Jak złowić węgorza

Złów i wypuść


Wędkarstwo, przygoda i marfish.pl

Wypuszczasz złowione ryby? Lubisz patrzeć jak Twoja zdobycz odpływa wolna i w dobrej kondycji?

Zrób zdjęcie lub nakręć film z wypuszczania  ryby i weź udział w konkursie organizowanym przez serwis marfish.pl

Zdjęcie lub film prześlij na marfish@marfish.pl

Jedną z nagród w konkursie jest kołowrotek Vortex MS 705 firmy Robinson

 

Jak złowić węgorza PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Marek Malman   
niedziela, 25 lipca 2010 12:40
Spis treści
Jak złowić węgorza
Jak złowić węgorza cz.2
Jak złowić węgorza cz.3
Jak złowić węgorza cz. 4
Wszystkie strony

  Jak złowić węgorza?, W jaką pogodę wybrać się na węgorzowe łowy?, Czy węgorza łowić w nocy czy w dzień?, Po czym poznać fazy następujące po sobie Księrzyca?, Gdzie szukać węgorza? Jak celnie zarzucić wędkę w ciemnościach nocy?, Na co łowić i czym nęcić? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź czytając ten obszerny materiał. .

 

 Zapolujmy na węgorza ( Zapłaczmy nad węgorzem )


Kiedy na węgorza?
 

Czy nazwa szóstego miesiąca w roku – czerwca - pochodzi od słowa czerw oznaczającego larwę pszczoły? Czy też może wywodzi się ona od czerwonego owada – czerwca polskiego - z którego pozyskiwany jest/był czerwony barwnik do tkanin? Czy też może słowo czerwiec składa się ze słów: „czerw” oznaczającego larwę pszczoły lub larwę czerwca polskiego oraz słowa „wiec” w rozumieniu licznego zgromadzenia w jednym miejscu i czasie larw wymienionych owadów? Odpowiedź na to pytanie pozostawmy tym, którzy zajmują się słowotwórstwem. Nas wędkarzy czerwiec interesuje z zupełnie innego powodu. Robi się ciepło, większość ryb ma już za sobą trudy tarła i zaczyna intensywnie żerować wykorzystując coraz większą dostępność i obfitość występującego w wodzie pokarmu zwierzęcego i roślinnego. Noce w czerwcu są już ciepłe, powietrze jest nagrzane, dzięki czemu przebywanie na powietrzu należy do przyjemności. Czarne niebo, pełne gwiezdnych iskier, dodaje do nocnego czuwania dodatkowego wymiaru kosmicznego piękna. Każdy, kto choć raz spędził noc czerwcową nad wodą, przy blasku palącego się ogniska, nie będzie w stanie oprzeć się urokowi takiej nocy już nigdy. Czerwcowa noc ma jeszcze to do siebie, że jest krótka. Zmrok zapada późno i trwa niedługo. Najkrótsza noc roku to noc czerwcowa, ściślej mówiąc ta z 21. na 22. czerwca, zwana u nas Nocą Kupały, Sobótką lub Nocą Świętojańską. W mitologii uznawana ona jest za święto ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości. Dlaczego obce Walentynki stały się ważniejsze od tego naszego święta zakochanych? Ta sprawa, podobnie jak nazwa czerwca zupełnie jednak nie interesuje wędkarzy. Dla wędkarzy bowiem najważniejsze jest to, że w czerwcu na żer wyrusza między innymi mroczny Odyseusz z Atlantydy, owiany legendami, nieporozumieniami i naukowymi pomyłkami – węgorz (Anguilla anguilla). Wprawdzie żeruje on już w kwietniu i maju, jednak jego największa aktywność żerowa rozpoczyna się właśnie w czerwcu. W lipcu ta aktywność eksploduje wręcz. Przygasa nieco w pierwszej dekadzie gorącego sierpnia i trwa przez cały wesoły wrzesień. Dopiero w październiku znacznie maleje, by zakończyć się całkowicie w chłodnym, złotym listopadzie.

 


Przez cały ten okres węgorz poluje na swoją zdobycz nocą i dniem. Największą aktywność żerową wykazuje jednak w nocy. Stąd też na węgorza wybieramy się właśnie nocą, a taka nocna wyprawa wymaga nieco innego przygotowania niż dzienna zasiadka. W ostatnich latach dzięki zastosowaniu nowoczesnych zanęt i metod coraz częściej udaje się skutecznie łowić węgorze także w dzień. Zanim jednak poznamy tajniki nocnej i dziennej węgorzowej zasiadki, przyjrzyjmy się samemu węgorzowi. Poznając jego budowę i zwyczaje unikniemy błędów, często powtarzanych przez wędkarskich ignorantów. Odpowiedzmy sobie jeszcze przedtem na jedno pytanie. Nasz bohater jest rybą stosunkowo łatwą do złowienia, nie wymagającą ani wielkich umiejętności od wędkarza ani też specjalnie wyszukanego sprzętu. Jego ogromna żarłoczność sprawia, że nawet marny wędkarz może poszczycić się dużymi sukcesami w polowaniach na tę rybę. Czy zatem łowienie węgorzy możemy traktować jako sport czy też powinniśmy je raczej zaliczyć do zwykłego wyrobnictwa – mięsiarstwa wręcz? Trudne to pytanie, na które każdy odpowiedzieć musi sobie sam. Nie umniejszając jednak sukcesu wędkarzom łowiącym węgorze, którzy sukces zawdzięczają bardziej żarłoczności tej ryby niż swojemu doświadczeniu i zamiłowaniu, śmiało możemy powiedzieć, iż węgorz nie będąc rybą sportową, jest z całą pewnością rybą stworzoną dla prawdziwego wytrawnego łowcy, dla którego niestraszne są ciemności nocy spędzonej często w towarzystwie uporczywych komarów, i nieobce nowoczesne metody połowu stosowane ostatnio przy dziennych łowach na tego drapieżnika.


O węgorzu słów kilka


Węgorz wbrew swojemu wyglądowi jest rybą. Dziś wiemy o tym z całą pewnością. Jednak nasi przodkowie mieli chyba inne zdanie na ten temat, co potweirdzić można analizując pochodzenie słów określających nazwę tej ryby. Jej łacińska nazwa „anguilla” w dosłownym tłumaczeniu znaczy – „mały wąż”. Używana w wielu językach europejskich nazwa aal ma podobne znaczenie i tłumaczenie. Polska nazwa węgorza również nie bez powodu podobna jest do węża. Człowiek poznając węgorza snuł w przeszłości wiele niemal mitycznych hipotez na temat tej ryby. Twierdzono, że jest samorodny i powstaje z mułu i padliny, że jest żyworodny lub dzieworodny albo że krzyżuje się z wężami i jak one znosi jajka. Te hipotezy brały się z faktu, że przez stulecia ludzie nie znajdowali w ciele węgorzy organów rozrodczych. Dopiero w 1777 roku Włoch Mondini odkrył jajnik w ciele samicy. Trzeba było jednak kolejnych stu lat, aby Polak Szymon Syrski znalazł płatkowate jądra u samców węgorzy. Odkrycia te nie wyjaśniały jednak, kiedy węgorze przystępują do tarła? Jak się później okazało ważniejszym od pytania: kiedy?, było pytanie: gdzie? Odpowiedź na to pytanie poznaliśmy dopiero w połowie XIX wieku. W tym czasie znaleziono w Atlantyku małą płaską rybkę przypominającą listek wierzbowy.


Tu nauka popełniła kolejny błąd, gdyż stworzonko uznano zaosobny gatunek i nadano mu nazwę Leptocephalus Brevirostris  (Cienkogłów krótkodzioby). W wyniku badań nad tą rybą okazało się, że jest to mały węgorz. Ten trop pozwolił już Duńczykowi J. Schmit’owi na odkrycie, które udowadniało, że węgorze rozmnażają się w morzu Sargassowym. Zanim jednak do tego tarła dojdzie, węgorze z całego świata muszą do tego morza dopłynąć. Pokonują w tym celu setki jeśli nie tysiące kilometrów rzek i tysiące kilometrów oceanu. W rzekach płyną z prądem jednak w oceanie muszą płynąć pod silny oceaniczny prąd Golfsztrom (węgorze europejskie i afrykańskie). Golfsztrom, sprzymierzeniec małych węgorzy wędrujących w kierunku brzegów Europy i Afryki, przestaje być sprzymierzeńcem węgorzy płynących na tarło. Jeśli jednak węgorze pokonują tysiące kilometrów pod silny oceaniczny prąd, to z całą pewnością należą do wytrawnych długodystansowych pływaków, przy których znany ze swych długich tarłowych wędrówek w górę rzek łosoś i jego bliska krewna, troć wędrowna, wydają się być pływakami jedynie krótkodystansowymi. Jakim pływakiem tak naprawdę jest węgorz? Czy jest rzeczywiście tak silny, aby płynąć pod prąd kilka tysięcy kilometrów? Co ciekawe, jeśli przyjrzymy się węgorzowi płynącemu w górę rzeki zauważymy, że płynie on zawsze pod prąd tuż przy samym dnie rzeki. Przy dnie a więc w miejscu gdzie prąd rzeczny jest bardzo słaby jeśli nie zerowy zupełnie. Czy tę swoją instynktowną przebiegłość węgorz wykorzystuje także w konfrontacji z prądem oceanicznym? Jeśli tak, to w jaki sposób? Na te pytania być może wkrótce dostaniemy odpowiedź od badających węgorza ichtiologów. Fakt, faktem węgorz jest pływakiem doskonałym, potrafiącym płynąć zarówno do przodu jak i do tyłu – o czym przekonało się już wielu wędkarzy. Zostawmy już wątek pływania i przyjrzyjmy się węgorzowi z innej strony. Wiemy nie od dziś, że jeden z najsłynniejszych drapieżników zamieszkujących nasze wody – szczupak nie ugania się za swoją zdobyczą. Czeka na nią przyczajony wśród roślinności i atakuje błyskawicznie nie dając żadnych szans swej ofierze. Czy węgorz poluje podobnie? Aby odpowiedzieć na to pytanie przyjrzyjmy się zachowaniu węgorza na trawie. Zauważymy z całą pewnością jego perfekcyjną zdolność odnajdowania drogi do wody! Zauważymy też jego umiejętność poruszania się do tyłu, jakby na wstecznym biegu. Jakby tego było mało, węgorz swym szpiczastym, płaskim ogonem wyszukuje przeróżne szczeliny, w które wbija się z dużą siłą. Patrząc na węgorza od przodu zauważymy, jego mały klinowaty łebek stworzony wręcz do przeciskania się między podwodnymi korzeniami i innymi przeszkodami. Gruba warstwa śluzu pokrywająca ciało węgorza bardzo mu w tym przeciskaniu pomaga, ułatwia mu również chowanie się w mule. Schowany w mule lub leżący wśród roślinności wodnej błyskawicznie atakuje swą ofiarę. A zatem zarówno węgorz jak i szczupak są drapieżnikami polującymi z przyczajenia.

 

Nie poprzestaje jednak tylko na takiej formie zdobywania pokarmu. Nie tylko żywe ryby należą do jego menu. Zjada także martwe rybki oraz różnego rodzaju zwierzęta bentosowe (skąposzczety, larwy owadów, ślimaki, oraz żaby, raki, minogi i małże). Porównując ogromny pysk szczupaka z małym pyszczkiem węgorza można dojść do wniosku, że węgorz jest drapieżnikiem nastawionym raczej na bardzo małe rybki. Nic bardziej mylnego! Węgorz połyka spore ofiary podobnie jak wąż, do którego jest przecież bardzo podobny. Każdy drapieżnik ma precyzyjnie rozwinięty jeden ze zmysłów aby móc „dostrzec” swą zdobycz. Sokół ma swój słynny sokoli wzrok, szczupak niezwykle czułą na drgania linię boczną, a czym posługuje się w polowaniu węgorz? Przyglądając się jego głowie zauważymy nietypową dla ryb specyficzną budowę osłon skrzelich. Nie znajdziemy u węgorza szczelin lecz otwory skrzelowe. Ta ich  budowa chroni rybę przed zamulaniem organu oddechowego. Pozwala to węgorzowi zakopywać się dokładnie w mule i „wypatrywać” ofiary. Czy wypatrywać jest tu odpowiednim słowem? Owszem jednak węgorz wypatruje swej ofiary nie tylko oczyma. Choć węgorz ma dobry wzrok, to jednak jego najwrażliwszym zmysłem jest zmysł węchu. Węch węgorza jest doskonalszy od węchu psa, rekina czy karpia. Ponadto linia boczna węgorza, czyli aparat słuchu także bierze udział w tym „wypatrywaniu”. Przeważa jednak zmysł węchu i to do tego stopnia, że możemy węgorza nazwać śmiało „nadwęchowcem”. Wykorzystajmy tę informację nęcąc zmyślnie nasze łowisko.

 





 
Twoja wyszukiwarka


wspieram_biznes

Copyright © 2010 Wędkarstwo - doznania dla wybranych. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.
Designed by Templatka.pl