Facebook G YT Twitter

Ocena użytkowników: 4 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Ktoś by mógł zapytać co i po co pisać o płoci skoro jest to ryba występująca właściwie wszędzie i nie sprawia nam żadnej trudności jej złowienie. Wielu wędkarzy jako pierwszą rybę w życiu złowiło właśnie płotkę. Każdy bez problemu potrafi przygotować sprzęt, którym bez trudu złowi tę piękną rybę w każdej niemal wodzie. Myślę jednak, że jednak mimo to warto poświęcić płotce kilka minut.

 

 

 



 

To fakt że płoć jest rybą, która opanowała praktycznie wszystkie nasze zbiorniki wodne. Zamieszkuje rzeki, rzeczki nizinne i spotykamy ją w niemal wszystkich jeziorach i stawach. Faktem jest również i to że wystarczy kawałek patyka, żyłka zakończona haczykiem, klucha ciasta i zabawa jest już gotowa. Jednak z takim podejściem mówić można o małych, ewentualnie średnich płoteczkach. Te o których chcę powiedzieć nie są ani tak częstym zjawiskiem, ani nie są tak chętne do zabawy. Od drobiazgu i średniaków dużą płoć różni bardzo wiele, oczywiście poza wymiarem. Maluchy najchętniej przebywają w strefach przybrzeżnych. Na głębokościach do około 2 m i trzymają się w pobliżu skupisk roślinności. Są dość płochliwe, jednak bardzo szybko wracają na swoje żerowiska i jakby nigdy nic oddają się czyszczeniu roślin z różnego rodzaju larw i robactwa. Szczególnie w jeziorach można to zauważyć nawet gołym okiem, jak nieraz ogromne ławice niedorostków stoją pod samą powierzchnią wody. Tak jakby wygrzewały się na słońcu, leniwie połykając plankton, który również wchodzi w skład ich pożywienia.

 

 

 

Płotki zwane patelniakami na jeziorze łowimy najczęściej metodą spławikową. Potrzebujemy do tego wędki o długości 3,60 do 4 m, w zależności od ukształtowania terenu na danym łowisku. Zalecał bym wędki lekkie o szybkiej akcji o ciężarze wyrzutu 10 do 15 g. Żyłkę jaką stosuję to przedział 0,10 do 0,12 i haczyki nr 12 - 15. Celowo nie piszę o żyłce na przypony, ponieważ niekiedy jej w ogóle nie stosuję, a jeżeli już to jest o dwa rozmiary cieńsza. Zestaw montuje na żyłce głównej, stosując spławiki montowane na sztywno, stawiające najmniejszy opór i haczyk wiążę do żyłki głównej. W moim wydaniu najlepiej sprawdzają się spławiki z kolca jeżozwierza, czy balsy o ołówkowym kształcie. Zakładam pojedynczą śrucinę w odległości około 20 cm od haczyka i zestaw właściwie na płycizny jest gotowy. Bywa tak że nie używam również kołowrotka i zestaw montuje jak w typowym bacie.

Kiedy jest tak że musimy poszukać płoci dalej i o wiele głębiej wówczas potrzebny jest kręciołek, jednak nie jakaś super maszynka. Wystarczy zwykły, jednak przede wszystkim mały i lekki kołowroteczek, może być nawet pod lodowy. Inaczej też montuje zestaw w porównaniu z tym, którego używam do małych głębokości. Żeby łowić duże płocie ze znacznych głębokości należy stosować zasadę że czym głębiej, tym zestaw cięższy. W tym przypadku używam już spławików przelotowych, jednak również stawiających mały opór. Rozłożyć należy również i obciążenie. Montuje podwójny ołów. Pierwszy jest lekką śruciną założoną zaraz za 15 - 20 centymetrowym przyponem i ma służyć za dociążenie przyponu, żeby przynęta znajdowała się nad samym dnem. Drugi, główny na wysokości 80 cm nawet do jednego metra, który również może być śruciną lub być przelotowy o kształcie oliwki. . Kij jaki do niej stosuje jest o akcji szybkiej, podobnej długości do lekkiego zestawu spławikowego. Czyli 3,60 - 4,00 m z lądu - 3,00 do 3,30 m z łodzi, jednak już o ciężarze wyrzutu do 25g. Żyłkę główną trochę grubsza bo w przedziale 0,15 a nawet 0,18 mm i przypon 0,12 do 0,15 mm. Zakładam również większe haki, nr. 8 - 12.

 

 

Najlepiej sprawdzającymi się przynętami na jeziorową płotkę są z potraw mięsnych, (w szczególności duże płocie pobierają) białe i małe czerwone robaki, gustują w ochotce, która jest uważana za najlepszą przynętę na płocie. Jednak czy na pewno.

 

 

 

Pamiętajmy o tym że płoć tak jak większość białorybu ma apetyt zmienny, w zależności od pory roku. Wiosną kiedy roślinność jest jeszcze uboga a ryby wygłodzone po ciężkiej zimie, uwielbiają tłuste kąski i stąd wszelki pokarm mięsny daje najlepsze efekty. Ta sama sytuacja ma miejsce późną jesienią i zimą. W gnijących resztkach roślin, wbrew pozorom tętni życie. Takie przysmaki jak choćby kiełże czy przekopnice dopiero w chłodnej wodzie znajdują odpowiednie do rozwoju warunki. To właśnie tłuściutka golonka z tych stworków w chłodne, jesienne dni płocią smakuje najbardziej. Cóż, wytrawni łowcy płoci wiedzą doskonale że właśnie w takie dni warto zamoczyć ręce i pogrzebać trochę w gnijących w wodzie resztkach. Wszystkie żyjątka jakie tam znajdziemy, mogą okazać się niezawodną przynętą. Potwierdza się tu stara zasada, która mówi że wszystko, (a przynajmniej większość) co przynosimy nad wodę jest sztuczne. Nie powiem że nie kusi ryb, jednak jeżeli istnieje taka możliwość to nie należy zmieniać ich naturalnych przyzwyczajeń. Korzystać z tego co daje natur i mieć super efekty.Ja najlepsze wyniki, (no może nie ilościowe) mowa o wielkości płoci, miałem na larwy chruścików, potocznie nazywaną przez wędkarzy i trochę już zapomnianą "kłódką".

 

 

 

Z nadejściem ciepłych dni w wodzi budzi się życie roślinne, a wraz z nimi zmienia się upodobanie kulinarne płoci. Dlatego też nie należy zapominać również o ziarnach. Pszenica i kukurydza często sprawdzają się lepiej od dań mięsnych. Pojadane przez płocie są wszelkiego rodzaju ciasta, często z proteinami. Mogą być robione z kaszki manny, bułki czy mąki z dowolnymi, wybranymi przez nas i sprawdzonymi smakami. No cóż właściwie już wszystko wiemy o jeziorowej płoci. Wystarczy tylko znaleźć tą wielką i zacząć zabawę, ale może się okazać że to wcale nie jest takie prost.

Duża płoć, zwana najczęściej "płocią gruntową) wybiera o wiele głębsze partie wódy i tylko sobie wiadomymi szlakami przemieszcza się przy samym dnie w poszukiwaniu bezkręgowców i małych żyjątek. Konia z rzędem temu kto z czystym sumieniem odgadnie dlaczego są akurat w tej partii jeziora a nie innej. Ogólnie naprawdę medalowe płocie na jeziorze są najczęściej przyłowem podczas łowienia leszcza. Choć to wcale nie znaczy że swoją walecznością nie zasługują na szacunek i ciągłe ich poszukiwanie.

Inną bajką jest płoć rzeczna, choć te mniejsze zachowują się podobnie jak jeziorowe i złowienie ich jest łatwizną. Duże podobnie przebywają na głębinach i raczej z tendencją do przemieszczania się i to z dość dużą częstotliwością. Wiąże się to z pewnością z tym że ciągle poszukują coraz to nowych miejsc, bogatych w drobne żyjątka. Dlatego poławianie dużych płoci jest wielką niewiadomą. Często w miejscu gdzie dnia poprzedniego mieliśmy dobre wyniki, nazajutrz okazuje się że łowimy w studni bez brań. Chociaż cierpliwość jest bardzo dobrą cechą przy zabawie z płotkami. Mają one, jak już wspomniałem swoje, powtarzające się trasy i ulubione miejsca żerowania. Czasami po kilku kiepskich godzinach w łowisko wpływa naście osobników słusznych wymiarów i nasza zabawa nabiera innego wymiaru.

Sprzęt do łowienia z gruntu jaki w moim przypadku,( a łowie w okolicach Szczecina), gdzie prąd jest na ogół silny, musi mieć swoją gramaturę. Używam feederów o masie wyrzutu do 120g i długości 3,60m, jednak mogą to być pikery, teleskopy, czy nawet zwykłe spinningi i nie koniecznie tej długości. Sprawdzają się długości od 3,00 do nawet 4,00m (oczywiście mowa o połowie z brzegu), jednak ich cechą wspólną musi być lekkość, dość szybka akcja i odpowiedni do uciągu wody ciężar wyrzutu.

 

 

 

Płoć zazwyczaj przebywa niedaleko brzegu choć potrafi żerować i w środkowych partiach rzeki. Niezbędny jest więc kołowrotek, raczej lekki i mieszczący około 100m żyłki maksymalnie 0,18. Płoć, ta duża jest walcząca i stawia niezły opór, jednak na znaczne odjazdy nie ma co liczyć, dlatego podstawowa szpulka żyłki na rzekę spoko wystarcza. Stosować można koszyczki zanętowe, chociaż szczerze mówiąc w sytuacjach kiedy naprawdę w łowisko wchodzi dużo płoci, jest to nie konieczne. Ja montuje zestaw na potrójnym krętliku, przy czym przedłużeniem żyłki głównej jest przypon długości 10 do 15 cm z ołowiem. Do bocznego oczka przywiązuje wykonany z żyłki o dwa rozmiary cieńszej przypon z haczykiem. Jego długość zależy od uciągu wody a w szczególności aktywności ryby w danym dniu. Dlaczego nie odwrotnie, ano dlatego że haczyk z przynętą powinien się delikatnie stykać z dnem, a najlepiej jak znajduje się bezpośrednio nad nim.

 

 

 

W rzece sprawdzają się takie same przynęty jak w jeziorze i właściwie nic nowego tu nie można dodać,może za jednym. Jeżeli jesteśmy w stanie nazbierać przy brzegu ślimaków wodnych to jest to doskonała przynęta na rzeczne duże płocie!!! Może jeszcze parę słów o nęceniu, bo choć w stałych łowiskach nie brakuje pokarmu to rzadko odwiedzanym nie zaszkodzi parę kulek czegoś dobrego. Pomoże to z pewnością zwabić i zatrzymać ryby na dłużej. Osobiście nie cuduje z zanętą na płocie. Używam zwykłej kupnej bazy płociowej do której dodaje pinkę, białe i posiekane czerwone robaki. Czasami jakby zwierzęcości w mojej zanęcie było brak dodaje sproszkowane, suche psie żarcie lub porcje sypkiego pokarmu dla rybek akwariowych.Tego ostatniego nie polecam i to nie dlatego że nie działa. Potrzebne są dość spore ilości, więc lepiej nie wspomnę o kosztach. Nigdy nie nęcę zbyt intensywnie. Na początku ląduje w wodzie kilka niewielkich kulek (wielkość małej mandarynki) i po ściągnięciu płoci w łowisko co kilkadziesiąt minut dorzucam dwie, trzy kulki. Przesadzenie z zanętą skutkuje tylko tym że płocie szybko nasycą swój apetyt podanym smakiem i zmienią łowisko.

 

 

 

Do szczęściarzy należy zaliczyć wędkarzy zamieszkujących, lub poławiających płocie u ujścia naszych głównych rzek. Dlaczego? a no dlatego że oprócz tych pięknych okazów, które zamieszkują na stałe pewne odcinki naszych rzek, mamy możliwość goszczenia u nas pięknych zalewowych płoci. Trafiają się w czasie ich odwiedzin prawdziwe mutanty, płocie nieraz przekraczające 1 kg i to jest dopiero prawdziwa frajda. Szkoda że dzieje się to tak rzadko. Ze zjawiskiem tym mamy do czynienia wiosną i jesienią, ale uwierzcie mi że naprawdę warto czekać. Emocje jakich dostarczają zalewowe gruntówki są nie do zapomnienia i pozwalają z utęsknieniem czekać na kolejne odwiedziny.

 

 

Jurek Borus

You have no rights to post comments

Nie jesteś zalogowany.

Zostań Patronem

Logowanie

Najnowsze Posty na forum

York

  LOGO YORK PRZESTRZENNE

Kto jest On Line

Odwiedza nas 699 gości oraz 0 użytkowników.

Legendy polskie

Legendy polskie

Wiedźmin

Wiedźmin

Grodziska Pirissani

Wczesnośredniowieczne grodziska plemienia Pirrissani

Baśnie Andersena

Baśnie Andersena

Baśnie Grimm

Baśnie grimm

Wędkarstwo Youtube

Moduł

Strict Standards: Only variables should be assigned by reference in /home/marfish/domains/marfish.pl/public_html/modules/mod_cookiesaccept/mod_cookiesaccept.php on line 24

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem